2016/02/16

UPRZEJMOŚĆ CZYLI JAK ROZMIENIĆ PIENIĄDZE W TURCJI / COURTESY IN OTHER WORDS HOW TO CHANGE MONEY IN TURKEY


http://worldcoingallery.com/countries/circ_sets/Turkey.html



Nowy tydzień, nowe zadania. Sporządziłam listę rzeczy, które trzeba załatwić, zapłacić i zapomnieć. 

Pogoda dopisała, więc rankiem wybrałam się "do miasta" w celu załatwienia bieżących rzeczy. Wszystko szło gładko. Wyszłam z domu, przemierzyłam kilka kroków, machnęłam ręką i dolmusz (mały autobus, jeżdżący na krótkich trasach) już czekał na mnie. 

Niemożliwe mówicie, no cóż mi także wtedy przed oczyma przemknęły twarze kierowców autobusów, tramwajów i kierowników pociągów, którzy zamykali mi drzwi przed nosem. Serdecznie pozdrawiam!

Krótka podróż podczas, której mogłam zachwycać się pięknymi widokami na ośnieżone szczyty górskie. Plusy tej wycieczki. 

Wysiadam. 

Najpierw idę zapłacić rachunki. Pan w okienku sprawdza, wszystko się zgadza. Zapłacone, ale została do uiszczenia opłata manipulacyjna w wysokości 1 TL (ok. 1,3 zł). Szukam nerwowo w portfelu i po kieszeniach drobniaków. Niestety nie znalazłam, o czym informuję. 
Problem yok! (nie ma problemu po turecku - forma nadużywana w każdej dziedzinie życia) - Pan z uśmiechem odpowiedział. Zapłaci Pani następnym razem. 

Wyszłam z myślą, żeby szybko rozmienić pieniądze i oddać zaległy dług. Rozejrzałam się. Moją uwagę przykuł mały bar. Na pewno mają drobne - pomyślałam. 

Niestety nie mieli. 

Ok. Sklepów pełno.

Następny był mały spożywczy. Szybka myśl. Kupię coś do picia, muszą mi wydać. Kupiłam ulubioną wodę gazowaną o smaku gruszkowym (polecam!). Pan Sprzedawca otworzył mi napój. Przyszło do płacenia i lipa. Pan też nie miał wydać reszty. Stwierdził z uśmiechem, że zapłacę następnym razem. 

Dobra, z jednego długu zrobiły się dwa. 

Nieznięchęcona uprzejmością  mieszkańców (tutaj to normalne!) zobaczyłam kwiaciarnię. Pomyślałam: ostatnia szansa! Najwyżej dostanę bukiet kwiatów. Właściciel stał przed sklepem. 
Czy ma Pan może rozmienić pieniądze? - grzecznie zapytałam. Dziwna mina pojawiła się na jego twarzy. No tak, yabanci (obca) mówiąca po turecku. Po krótkim namyśle wyciągnął z kieszeni plik pieniędzy. Zobaczyłam światełko w tunelu. Na szczęście pomiędzy wielkimi nominałami znalazło się kilka piątek i dziesiątek. Ufff!!! Udało się. 

Wróciłam zapłacić za napój. Pan się bardzo zdziwił. Wydał mi drobne. Pobiegłam uradowana uregulować kolejną zaległość. 

Turcja to naprawdę uprzejmi i pomocni ludzie. Tylko czemu się tak zmęczyłam. 

Na osłodę kilka zdjęć z ostatnich dni. Pogoda była cudowna, powietrze pachnie już wiosną i oby tak zostało. 

New week, new job. I've made a list what  need to do, pay and forget. 

The weather was nice so in the morning I've decided to go to town to do all current things. Everything went easy. I've exited my house, walked few steps, waved a hand and the dolmus (small bus going on a short distance) already waiting for me.

You're sayng impossible. Yeah, I've also had before my eyes the faces of the buses, trolleys and trains drivers, whoshut the door in my face. Best regards!

Short journey during which I've could enjoy beautiful views of snowy mountains. It was advantage of this trip. 

I got off. 

First I went to pay the bills. The man behind the glass checked, everything was ok. Paid, but still was a fee to pay 1 TL (about 30 cents). I was nervously checking my purse and pockets to find coins. I couldn't found.
Problem yok! (means No problem! - the form which is used to often in every field of life) - the man responded smiling. You can pay next time - he said. 

I left with a thought that I have to change the money and give back my debt. I've looked around and notice a small bar. For sure they have coins - I thought. 

Unfortunately they had not. 

Ok. Shops are all around.

Next one was a small food store. Quick thought. I will by something to drink, so they must give me back the rest. I've bought my favourite pear soda (I recommend!). The man open my pop. Now the payment and guess what. The man did not have coins to give back the rest.  He said I could pay next time.

Ok, now I have two debts.

Non discouraged by the kindness of inhabitants (here it's normal) I saw a flower shop. I've thought: my last chance. At the most I get a bunch of flowers. The owner stood outside. 
Do you have any change?- I asked. He looked at me with a strange face. Oh yes, yabanci (means forreigner) speaking in turkish language. After short time he took out fat knots from his pocket. Isaw daylight. Luckily between hundreds he found some fives and tens. Ufff!

I came back to pay for soda. I got the coins. Happily I run to pay the next debt.

In Turkey are really nice and helpfull people. But why I got tired so much.

Below some photo from last days. The weather was so nice, you can feel the spring in the air, I hope it won't change. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz